niedziela, 27 lipca 2014

Louis

-Hej (T.I) wstawaj bo spóźnimy się do szkoły!- Szturchał mnie mój brat Nathan. 
-Dobra, dobra już wstaje- usiadłam na łóżku, przecierając oczy. 
-Masz 15 minut bo inaczej jadę bez ciebie- szedł do drzwi - I powiem Louis'owi, że go kochasz-Odwrócił się do mnie i puścił mi oczko. Rzuciłam poduszką w jego kierunek, kiedy on schował się za drzwiami. 
-Nawet nie próbuj idioto!- Krzyknęłam. W odpowiedzi usłyszałam głośny śmiech. No tak. Rodzice pojechali już do pracy. 
Wstałam po czym poszłam do toalety. Wykonałam wszystkie poranne czynności, wzięłam plecak, po czym zeszłam na dół, na śniadanie. Zaczęłam jeść płatki. 
-No nareszcie- powiedział Nathan kiedy wszedł do kuchni.
Nic nie odpowiedziałam.
-Oj przestań, tylko żartowałem- Poczochrał mnie po włosach. 
 Uśmiechnęłam się lekko, po czym skończyłam jeść i odłożyłam talerz do zlewu. Poszłam do przedpokoju i ubrałam buty. Poczekałam na mojego kochanego braciszka i wyszliśmy z domu. Kiedy wsiadaliśmy do auta Nathan zaczął rozmowę.
-(T.I) jesteś na mnie zła?- Odpalił silnik i wyjechał na drogę.
-Nie jestem, ale ty to wykorzystujesz, bo możesz to w każdej chwili mu powiedzieć- odpowiedziałam patrząc na drogę. 
Tak, kiedy mówiłam dziewczynie mojego brata, a zarazem mojej przyjaciółce (I.T.P),że podkochuję się w Louisie,  nie wiedziałam, że za nami stoi mój brat Nathan, który przyjaźni się z Louis'em. Od tamtej pory, można powiedzieć, że wykorzystuje to. 
-Przepraszam- Odpowiedział. 
Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Kiedy dojechaliśmy na parking szkolny. Wyszłam z auta jak najszybciej. Nawet nie czekałam na mojego brata. Rozglądałam się za przyjaciółką, ale ona podeszła do Nathana. Cóż, zaczęłam iść w stronę drzwi wejściowych do szkoły. Stał Louis. Serce zaczęło mi walić jak nigdy dotąd, a nogi mi się ugięły. 
-Cześć (T.I). - Powiedział uśmiechając się. 
-Hej - Odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. 
-Nie wiesz gdzie jest Nathan?- Nie przestawał się uśmiechać. 
Mi z twarzy zszedł trochę uśmiech. No tak, gdyby nie to, że przyjaźni się z moim bratem, zapewne nie wiedziałby, że istnieje. 
-Jest przed szkołą z (I.T.P)- uśmiechnęłam się sztucznie i odeszłam. Nawet nie czekałam na odpowiedź. Kiedy oglądnęłam się za siebie, stał na swoim miejscu i wpatrywał się we mnie. Jak najszybciej odwróciłam wzrok. Zdziwiło mnie to. Poszłam pod klasę pod którą miały odbyć się zajęcia. 
*~*~*~*~*~*~*
Przerwa. Z szafki wyciągnęłam gitarę i wyszłam przed szkołę. Usiadłam na ławce. Zaczęłam grać piosenki które najbardziej lubiłam. 
-Te piosenki są moimi ulubionymi- Powiedział jakiś głos. Podniosłam głowę. Był to Louis z Nathanem który trzymał za rękę (I.T.P). 
Uśmiechnęłam się tylko. 
-(T.I)- Odezwał się mój brat. - Powiedziałem mu- Rozszerzyłam oczy.
-Prosiłam cię o coś- wykrzyczałam. 
Czym prędzej zabrałam gitarę i zaczęłam iść. 
Jak on mógł? Jest moim bratem do jasnej cholery. Nie tylko jest moim bratem, ale traktowałam go jak przyjaciela. Jak ja teraz spojrzę na Louisa.
-(T.I)- Krzyczał Louis. 
Nic nie odpowiedziałam. Szłam dalej w kierunku wejścia do placówki. 
-Proszę zatrzymaj się- Powiedział, kiedy podbiegł do mnie i stanął przede mną. 
-Po co? Żebyś mnie wyśmiał?- Zaśmiałam się bez powodu.
-Wyśmiał?- Powtórzył. - Ale ja nie mam zamiaru cię wyśmiewać- Na jego twarz wkradł się uśmiech. 
Spodziewałam się czegoś innego. Zdziwiłam się. 
-W takim razie co chcesz mi powiedzieć?- Zapytałam.
-Chce ci powiedzieć, że ja w tobie też się od dawna podkochuję. Nie bądź zła na Nathana. On już wcześniej o tym wiedział.- Zdziwiłam się. 
-Kocham cię (T.I)- Powiedział po czym zbliżył się do mnie. Pocałował mnie.
-Ja ciebie też- Oddałam pocałunek. 
--------------------------------------
Hej Miśki! 
Przychodzę do was z imaginem o Lou. Pomysł podała mi w komentarzu pod poprzednim imaginem Julia Tomlinson, a to z gitarą wymyśliłam, kiedy sprzątałam w moim pokoju i spojrzałam na gitarę. Wybaczcie, ale nie chce mi się już sprawdzać błędów ponieważ jest już 03:40. Mam nadzieje, że imagin choć trochę się spodobał. :) 
Aha jeszcze jedno. Jeżeli chodzi o pytania do mnie możecie je zadawać tutaj ask.fm albo po prostu w komentrzu. :) 

Do następnego 
Mickey. <3 

poniedziałek, 21 lipca 2014

Harry.

Jestem strasznie zdenerwowana. Właśnie idę na rozmowę o pracę jako kelnerka w kawiarni. Dziś są moje urodziny a mój chłopak Harry jest w trasie. Czyli spędzę je sama. 
Kiedy tak myślałam, dotarłam na miejsce. Ręce trzęsły mi się jak nigdy dotąd. Weszłam do środka.
-Dzień dobry- Powitała mnie miła dziewczyna za ladą. 
-Dzień dobry. Przyszłam w sprawie rozmowy o pracę- Powiedziałam brunetce. 
-Pani (T.I) (T.N)? Szef czeka w swoim biurze- Uśmiechnęła się. 
Nieco się rozluźniłam. 
-Tędy proszę- Pokazała ręką w którą stronę mam iść. -Niech się pani nie denerwuje, wszystko pójdzie dobrze- powiedziała mi kiedy zaczęłam iść w stronę biura. Tylko się uśmiechnęłam. 
-Proszę- usłyszałam męski głos, kiedy zapukałam. 
Weszłam do środka. No dobra (T.I) wszystko pójdzie dobrze. Tylko się nie denerwuj.
~*~ 
-Zrobiła pani dobre wrażenie, pani referencie są świetne. Nic innego mi nie zostało jak powiedzieć, że dostała pani tą pracę.- Powiedział wysoki mężczyzna, który zaczął wstawać. 
Również wstałam. Podał mi rękę. 
-Dziękuję panu bardzo- Powiedziałam zadowolona z siebie. 
-Jeżeli to nie problem zacznie pani za trzy miesiące- Powiedział a uśmiech nie schodził mu z twarzy. 
-Dobrze, więc do zobaczenia- powiedziałam po czym wzięłam mój płaszcz i wyszłam. 
Kiedy znalazłam się na zewnątrz, spojrzałam na telefon. Westchnęłam. Nie było żadnej wiadomości. Harry dzwonił kilka razy dziennie. Dzisiaj nie dostałam ani jednego telefonu od niego. Cóż, pewnie jest zajęty. 
Ruszyłam w stronę domu. 
Kiedy dotarłam do mieszkania mojego i loczka, poszłam do sypialni. Byłam strasznie zmęczona. Nawet nie wiem czemu. Nic takiego nie robiłam. Może to przez te nerwy przed rozmową? Nieważne. Położyłam się na łóżku. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 
Kiedy spałam poczułam jak ktoś przytula się do mnie. Otworzyłam oczy. Ten ktoś patrzył się na mnie. Tym ktosiem był Harry. 
-Wszystkiego Najlepszego księżniczko- Uśmiechnął się do mnie ukazując swoje dołeczki. 
-Harry- powiedziałam, po czym jeszcze mocniej się do niego przytuliłam. Po chwili usiadłam na łóżku i wlepiłam wzrok w mojego chłopaka. 
-Ale przecież masz jeszcze 2 miesiące trasy- powiedziałam.
-Jutro wracamy. Poza tym jakbym mógł pozwolić, żebyś swoje urodziny obchodziła sama- Powiedział po czym pocałował mnie w głowę. 
-Oh kochanie- dałam mu buziaka w usta. 
-Ale zaraz... jak to wracamy?- Popatrzyłam się na niego.
-No normalnie wracamy, bo ty jedziesz ze mną- Znowu się uśmiechnął. 
-Ale, przecież z tego mogą być same problemy. Paul będzie zły- Powiedziałam.
-Paul sam to zaproponował- powiedział śmiejąc się. 
-Teraz się pakuj, a wieczorem jedziemy na kolacje- odpowiedział po czym pocałował mnie w głowę. 
Od razu podeszłam do szafy. Zaczęłam się pakować. 
Nie wyobrażałam sobie tak swoich urodzin. Są chyba najlepszymi w moim życiu. 

-------------------------------------------------------------------
Cześć Kochani. 
Ten imagin dedykuje mojej przyjaciółce Paulinie, która kończy dzisiaj 14 lat. Wszystkiego najlepszego Kicia. <3 (Z twoim ulubieńcem ;) ) 
Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale nie miałam ani czasu, ani pomysłu. 
Poprawiałam go chyba z 15 razy i myślę, że jest dobrze. ;) 
Podczas pisania tego imaginu zdążyłam zjeść czekolade, umyć zęby, oglądnąć "Dlaczego ja?". Tak Asia, brawo. 
Myślę, że się spodobał. :) 

Mickey. :3



niedziela, 13 lipca 2014

Powitalny imagin z Niall'em cz.2


Oderwałam się od Niall'a a chłopak mnie przytulił. Zadzwonił dzwonek na lekcje.
-Widzimy się na następnej przerwie?- Zapytał uśmiechnięty chłopak.
-No pewnie- Wtuliłam się w jego ciepły tors. 
Pocałował mnie w czubek głowy i poszedł pod swoją sale, gdzie miały odbyć się zajęcia. Odwrócił się jeszcze raz a ja mu pomachałam. 
-(T.I)- Powiedział jakiś głos za mną. Odwróciłam się. Była to Perrie. Mój uśmiech zszedł mi z twarzy. 
-Czego jeszcze ode mnie chcesz?- Zapytałam się już lekko zdenerwowana. 
-Nadal będziemy się przyjaźnić, prawda?- Odpowiedziała mi blondynka. 
Ona sobie chyba ze mnie kpi. Po tym wszystkim, zachowuje się jak gdyby nigdy nic? 
-Ty sobie chyba ze żartujesz- powiedziałam zdziwiona. 
-Nie, dlaczego?- Powiedziała zaskoczona dziewczyna.
-Ty się jeszcze pytasz? Umawiałaś się z Zayn'em wiedząc, że jest w związku ze mną. Tak na pewno nie zachowuje się przyjaciółka- Odpowiedziałam zdenerwowana. 
-Ale (T.I)- Powiedziała, kiedy ja weszłam już do klasy. Nie chce mi się jej słuchać. 
Kiedy weszłam do klasy, usiadłam do ławki Kate. Od zawsze ją lubiłam. Gdybym usiadła do pustej ławki, zaraz przysiadłaby się do mnie Perrie i zaczęła przepraszać. Dla mojego nieszczęścia i tak usiadła w ławce obok. 
-Zły dzień?- Odezwała się Kate, kiedy wyciągnęłam książki z torby. 
-Taa.. pewnie już wiesz co się stało- Odpowiedziałam. 
-Coś obiło mi się o uszy. W sumie to dobrze. Nigdy nie lubiłam Zayn'a. On nie był odpowiedni dla ciebie- Uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. 
-Proszę wszystkich o ciszę! Chce zacząć prowadzić lekcje- Powiedział pan Smith. 
Kiedy zaczęłam słuchać, o czym mówi nauczyciel, na mojej ławce pojawiła się karta zawinięta w kulkę. Odwinęłam ją i przeczytałam co jest w środku. Było na niej napisane "Przepraszam. Na prawdę jest mi przykro.". Kiedy przeczytałam do końca, podniosłam głowę, aby zobaczyć od kogo ją dostałam. Na moje nieszczęście była ona od Perrie. Czy oni dadzą mi wreszcie spokój? Szybko zgniotłam kartkę i wrzuciłam do torby. W końcu zadzwonił dzwonek. Wiedziałam, że dziewczyna chciała do mnie podejść więc jak najszybciej spakowałam książki i pożegnałam się z Kate. Wybiegłam z klasy. Poszłam do szafki, aby dać tam książki i wziąć na następne zajęcia. Poczułam jak ktoś przytulił się do mnie od tyłu. Wiedziałam już, że to blondyn. 
-Cześć księżniczko- powiedział.
-Hej- Odwróciłam się do niego po czym wtuliłam się w jego tors.
Kiedy Niall mnie pocałował koło nas stanął zdenerwowany Zayn.
-Przepraszam, że wam przeszkadzam gołąbeczki- zakpił.
Szybko oderwałam się od blondyna. Spojrzeliśmy na mulata który kontynuował.
-Ale muszę pogadać z (T.I)- dokończył.
-Tak? Właśnie się składa, że nie mamy o czym rozmawiać- Odpowiedziałam.
-Właśnie, że mamy- odpowiedział i pociągnął mnie za nadgarstek. Niall chciał już ruszyć do ataku, ja go zatrzymałam. Jeżeli już muszę go słuchać, to przynajmniej dowiem się czego chce.
Kiedy byliśmy trochę dalej od irlandczyka, Zayn puścił moje nadgarstki, wziął wdech i zaczął mówić.
-Niall nie jest odpowiedni dla ciebie- Powiedział chłopak.
Byłam zaskoczona jego słowami. Skąd on może to wiedzieć? Ten co mnie zdradził z moją przyjaciółką.
- Skąd możesz to wiedzieć? Widać, że mu zależy. On przynajmniej nie zdradziłby mnie z osobą którą znam od dziecka. - Wykrzyczałam mu to prosto w twarz. Widocznie te słowa go zabolały. Czy to moja wina, że on nie był mi wierny?
-Może boli cię to, że mogę być w końcu szczęśliwa?- Dokończyłam już mniej się unosząc.
-Ale rozumiesz, że ja nie jestem taki szczęśliwy z Perrie, jak byłem z tobą?- Powiedział trochę ciszej. -Ja cię nadal kocham (T.I)- Popatrzył mi się w oczy.
Stałam osłupiała. Czy on najpierw myśli potem robi, czy to jest zupełnie na odwrót?
-Trzeba o tym było pomyśleć, zanim wziąłeś się za moją przyjaciółkę Zayn - Powiedziałam i odeszłam.
Co on sobie myślał? Że rzucę mu się od razu na szyje? Pomylił się nieco. Może zazdrość go zżera? Eh nie chce mi się o tym myśleć.
Kiedy podeszłam do mojego chłopaka stał jakiś zdenerwowany. Kiedy mnie zobaczył od razu jakby mu kamień zeszedł z serca.
-Co on od ciebie chciał? Zrobił ci coś? - Zaczął zadawać pytanie za pytaniem.
-Nie.- Odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
-Pamiętaj przy mnie zawsze będziesz bezpieczna- Blondyn przytulił mnie.
-Kocham cię- Powiedziałam mu.
-Ja ciebie też (T.I)- odpowiedział po czym mnie pocałował.
---------------------------------------------------
Cześć Miśki. :D 
Bojku, nie sądziłam, że mnie tak ciepło przyjmiecie. Dzięki waszym komentarzom chodzę cały dzień uśmiechnięta. Nie sądziłam, że imagin który pisałam o 3 rano wam się spodoba. :D 
Ale nie będę was już zanudzać. :) 
Więc tak, to jest druga i ostatnia część imaginu. Osobiście mi się nie podoba. Sknociłam to po całości. Mam nadzieje, że mi wybaczycie. :)
Aha i jeszcze jedno. Imaginy będą się pojawiać co drugi dzień lub codziennie. :)
Powiem tak na koniec. Szybko się mnie stąd nie pozbędziecie. :D I mam nadzieje, że mnie chodź trochę polubiliście. :)

Do następnego
Mickey. :)

sobota, 12 lipca 2014

Powitalny imagin z Niall'em.

Cześć i czołem ludzie. :D
Jestem tutaj nową redaktorką. Na imię mi Asia. Mam 13 lat. Jestem Directionerką już rok (od tamtych wakacji) dzięki mojej przyjaciółce Paulinie. Moim ulubieńcem jest Niall. :D Ogólnie to kocham śpiewać. :)
Nie prowadzę żadnego bloga o 1D, ale mam takiego zwykłego www.hellomickeeyy.blogspot.com (Mam nadzieje, że Martyna nie będzie zła na mnie na wstępie. :D) Będę podpisywać się Mickey. :) 
Na dobre powitanie wstawię tu imagin z Niall'em, dzięki któremu przyjęto mnie do drużyny. :)
Miłego czytania! 

(T.I) Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły! - Krzyczała z dołu moja mama. Otworzyłam oczy. Nagle wszystkie wspomnienia z wczoraj do mnie wróciły.Mój chłopak Zayn całujący się z Perrie. Z moją najlepszą przyjaciółką. Do teraz najlepszą przyjaciółką.
Wstałam z łóżka i przetarłam oczy po czym wstałam i skierowałam się do łazienki. Zrobiłam poranną toaletę. Wzięłam plecak i zeszłam na śniadanie. W kuchni była już moja mama. Kiedy mnie zobaczyła od razu się uśmiechnęła.

-Dzień dobry córeczko.- Powiedziała stawiając mi talerz z kanapkami przed nosem, kiedy już usiadłam. 
-Cześć mamo.- Odpowiedziałam ukazując sztuczny uśmiech. Nie chcę, żeby moja mama wiedziała. Zaczęła by zaraz o wszystko wypytywać. 
Kiedy zjadłam, zaniosłam talerz do zlewu. Skierowałam się do przedpokoju w celu założenia butów. Moja mama poszła już odpalić auto. Zabrałam plecak i wyszłam z domu zamykając go. 
-Coś się stało?- Zapytała moja mama, gdy weszłam do auta. 
-Nie, nic. Nie wyspałam się po prostu- Skłamałam. Co miałam zrobić? Przecież nie powiem prawdy. 
-Ah. Myślałam, że coś się stało- Odpowiedziała mi, odpalając silnik. 
W czasie jazdy ciągle miałam tą scenę w głowie. 
Weszłam do mieszkania mojej przyjaciółki bez pukania. Jej rodziców nie było, a mój chłopak już umówił się z Harrym. Nie miałam innych planów, więc poszłam właśnie do niej. Gdy weszłam do jej pokoju, łzy same cisnęły mi się do oczu.Zastałam Perrie, całującą się z moim chłopakiem, na jej łóżku. Ich miny były zdziwione. -Właśnie widzę jak umawiasz się z kolegami- powiedziałam przez łzy. - (T.I) my ci to wszystko wytłumaczymy- Powiedzieli wstając z łóżka mojej "przyjaciółki". Nie miałam ochoty dłużej z nimi przebywać i słuchać ich tłumaczeń, które i tak okazały by się kłamstwem. Nie chciałam już ich znać. Wybiegłam z płaczem. 
-(T.I) już jesteśmy- Wyrwała mnie z przemyśleń moja rodzicielka. -Przyjechać po ciebie?- Zapytała, kiedy już wyszłam z auta. 
                                              -Nie trzeba- Uśmiechnęłam się słabo. 
Pożegnałam się z mamą. Kiedy odjechała, odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę szkoły. Kiedy podniosłam głowę, przestałam iść. Stali przed szkołą z Niall'em, Louis'em, Harry'm i Liam'em oraz Sophie i Elounor. Trzymali się jeszcze za ręce. Wzięłam głęboki wdech. Nie miałam ochoty ich widzieć a co dopiero z nimi rozmawiać. Zarzuciłam kaptur na głowę. Kiedy miałam zamiar wchodzić do szkoły usłyszałam moje imię. Wypowiedziała je Perrie. 
-(T.I)- Powiedziała ze smutkiem w głosie. Cała "paczka" się na mnie popatrzyła. Zayn i Perrie mieli już do mnie podchodzić kiedy odezwałam się. 
- Darujcie sobie- powiedziałam ze złością w głosie. Starałam się być silna. Kiedy zaczęłam wchodzić do szkoły, zatrzymałam się. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu. 
-Aha Zayn. Nie muszę już mówić, że z nami koniec?" - Powiedziałam z małym załamaniem w głosie. Prawie się rozpłakałam. Poszłam pod klasę w której miały odbyć się zajęcia. Nawet nie wiedziałam kiedy szedł za mną Niall. Chłopak podszedł do mnie. Chciał coś powiedzieć, ale ja mu przerwałam. 
-Jeżeli przysłał cię Zayn, to proszę daruj sobie"- powiedziałam ze złością. Zayn był już znienawidzoną przeze mnie osobą. Nie chciałam go znać. Był już dla mnie skończony. Jednocześnie czułam do niego żal, że zdradzał mnie z moją własną przyjaciółką. Ona też już była dla mnie skończona. 
-Nie nie przysłał mnie Zayn- Uśmiechnął się. -Skoro już nie jesteś z Zayn'em chciałem ci coś wyznać- Powiedział, przeczesując włosy palcami. 
Nie wiedziałam czego się spodziewać. Uśmiechnęłam się a chłopak przyjął to, jako, żeby mówił dalej. 
-Otóż (T.I) podobasz mi się od samego początku. Chciałem ci to wyznać, ale już wtedy zaczęłaś być w związku z Zayn'em więc nie chciałem się wtrącać.- Uśmiechnął się lekko. -Może byśmy spróbowali? Oczywiście zrozumiem, jeżeli nie będziesz chciała. Właśnie rozstałaś się z Zaynem.." Patrzył się w inną stronę. Przerwałam mu. 
-Dobrze spróbujmy."- uśmiechnęłam się. 
-Możesz nie chcieć być teraz w zwią... zaraz.. co?" Odwrócił głowę w moją stronę ze zdziwienia. 
-Powiedziałam, że możemy spróbować- Uśmiechnęłam się szeroko. 
Niall był czarujący i miał śliczne błękitne oczy. Szczerze to mi się też podobał od początku, ale dałam sobie spokój bo myślałam, że nie mam u niego szans. I wtedy zaczęłam swój związek z Zayn'em. 
Oczy Niall'a zaświeciły. Podszedł do mnie bliżej i mnie pocałował. Odwzajemniłam jego pocałunek. Może z związek z nim będzie udany? 


Mickey. :)

czwartek, 10 lipca 2014

#Louis i Niall cz.2

 Od razu z rana udaliśmy się do Tej dziewczyny. Mieliśmy mały kłopot ze znalezieniem domu brunetki, ale po długim czasie odnaleźliśmy adres. Szybko wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się na ganek. Zadzwoniłem dzwonkiem, a po minucie otworzył nam nieznany chłopak.
 - Nie kupię żadnych waszych produktów. - powiedział.
 - My nie w tej sprawie. - rzekł Lou atrakcyjnym głosem. - Poszukujemy dziewczyny.
 - No to jak poszukujecie to idźcie do parku lub klubu, a nie do mojego domu. - powiedział zdenerwowany.
 - Ale my szukamy konkretnej. - powiedziałem.
 - Czyżby? Wczoraj ją tu odwieźliśmy i dokładnie widzieliśmy jak wchodzi do TEGO domu. - powiedział Lou.
 - Może pan zna, brunetka , ma piękne, duże, niebieskie oczy.
 - Musi być ładna. - powiedział mierząc nas wzrokiem.
 - Bo jest! - krzyknęliśmy obaj równocześnie szeroko się uśmiechając.
 - No niestety, to nie ten adres. Do widzenia. - powiedział i zamknął nam drzwi przed nosem.
 - Jestem pewien , że to ten dom. - rzekł Louis

*
 Czemu oni musieli się do mnie przyplątać? Najpierw wpadli na mnie w parku, a teraz mnie nachodzą. Ugh... Dobrze, że przynajmniej był mój brat i to on im otworzył. Ale muszę przyznać, że przystojni są i to bardzo. Dlaczego ja o nich tak myślę? Dzwonek. Znowu. Dobra idę otworzyć. Podeszłam do drzwi i szybkim ruchem je otworzyłam. Zamarłam. Ta sama dwójka stała właśnie przede mną.
 - O nasz aniołek jest w domu. - powiedział chyba Louis. Złapał mnie w talii i przewiesił przez ramie. Wszedł do mojego domu, a za nim blondyn.
 - Puść mnie ! - zaczęłam krzyczeć.
 - Jeśli powiesz jak masz na imię.
 - [T.I] . Teraz mnie puść!
 - Wedle twego życzenia. - powiedział i mnie postawił na ziemi. Od razu uciekłam od niego do blondyna. Wtuliłam się w niego, a on niepewnie mnie objął.
 - Ej... ! To ja chciałem cię przytulić. - powiedział smutnym głosem.
 - Nie zasługujesz na to. No nie blondynku? - spojrzałam na niego.
 - Nawet nie wiesz jak ma na imię ! - krzyknął Louis.
 - No wiem i się tym nie chwale. - uśmiechnęłam się triumfalnie do niego.
 - Jestem Niall. - szepnął mi do ucha, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. - Wyjdziemy jutro gdzieś razem?
 - Okej, ale bez tamtego idioty. - zaśmiałam się. - A czemu szepczemy?
 - Aby tamten idiota nie słyszał. - wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
 - Co was tak śmieszy? - spytał zdezorientowany.

 - Nic, nic. . . - powiedzieliśmy równocześnie z Niallem.






Tak duuużo gifów. Może macie jakieś pomysły co do dalszej akcji? Albo na jakieś inne imaginy?  Śmiało piszcie swoje pomysły w komentarzach. 


By K,Tommo


sobota, 5 lipca 2014

#Louis

Dzisiaj znowu mam dla Was Lou, tym razem jednopartówkę. Nie wiem dlaczego, ale najbardziej lubię pisać o Louisie, chociaż moim ulubieńcem jest Niall. A Waszym? Piszcie w komach. 
Imagin napisałam jakiś czas temu, ale dotąd nie był publikowany :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba :D

Spytałeś czy zostanę, nie zamierzam odchodzić. Nie każ mi czekać, kiedy pokazuję co do Ciebie czuję. Bo nie odejdę, dopóki Ty nie będziesz tego chciał. Oddałabym dla Ciebie wszystko.
- Louis, ty wariacie!- pisnęłam, kiedy chłopak wbiegł do lodowatego oceanu.
Był luty, a my mieliśmy kilka dni tylko dla siebie. No właśnie... Tylko kilka. Jak nie Lou pracował, to ja. Albo jego nie było w domu, albo mnie. Brakowało mi jego bliskości... Czasem miałam ochotę krzyknąć, żeby zostawił zespół, jednak w porę się opanowywałam. Wiedziałam, że One Direction to spełnienie jego marzeń, a Harry, Liam, Zayn i Niall byli dla niego jak bracia, których nigdy nie miał. Mimo wszystko, zdawałam sobie sprawę, że nasze częste wyjazdy wcale nas do siebie nie zbliżają.
- Evelyn, chodź tu!- wrzasnął tak głośno, że chyba cała plaża go słyszała.
- W życiu- odparłam, podchodząc bliżej wody.- Jest za zimno
- Ev, nie daj się prosić- zrobił smutną minkę. Już ja wiem co on kombinuje...
Po chwili, tak, jak się spodziewałam, byłam cała mokra, dzięki mojemu kochanemu chłopakowi.
- Kocham cię Evie- zaśmiał się Lou, wychodząc z wody.
- Ja ciebie też głupku- uśmiechnęłam się.- Ja ciebie też...

Pewnego dnia pragnienie obróciło się w pył. Pozostało nam tylko wstrzymać oddech. Zapomnieliśmy już, kogo poznaliśmy na pierwszym spotkaniu. Wydawaliśmy się być dobrym pomysłem, ale to zamieniło się w pole bitwy.

Zmęczona weszłam do domu. Byłam z zawodu aktorką, a tamtego pamiętnego dnia nagrywaliśmy ostatnie sceny nowego filmu kręconego na podstawie książki Gillian Shields "Nieśmiertelny". Ale wracając do tematu. Weszłam do domu i co tam zastałam? Jeden wielki śmietnik! Szanowny pan Louis William Tomlinson nie zamierzał mnie powiadomić o swoim wcześniejszym powrocie z trasy koncertowej! Dodatkowo zamienił nasz dom w chlew (jak nie gorzej) i schlał się w trzy dupy. Nie miałam ochoty widzieć go takiego, bo zawsze, gdy się upił był złośliwy i wredny. Najciszej jak potrafiłam zabrałam z łazienki najpotrzebniejsze rzeczy i przeszłam do części domu, która była dla gości. Wzięłam gorącą kąpiel, po czym poszłam spać. Zdecydowanie lepiej było mi tam bez Lou...
Podobna sytuacja miała miejsce każdego naspętnego dnia. Wytrzymałam tydzień. To było ponad moje siły. Nie miałam wystarczająco dużej wytrwałości, żeby o nieo walczyć z nałogami. Jego życie mnie przerosło. Niestety nie miałam na tyle odwagi, by się z nim pożegnać. Zostawiłam jedynie list. To było wszystko, na co było mnie stać wobec niego.
Pod jego nieobecność spakowałam walizki i opuściłam nasz dom. Wyjechałam do Holmes Chapel, gdzie się poznaliśmy. Doskonale pamiętam ten dzień. Przyjechał razem z Harrym jeszcze w czasie trwania X- Factora. Szybko się zaprzyjaźniliśmy, a jeszcze szybciej zostaliśmy parą. To było tak idealne, że aż nie realne...

Zabrałeś słońce, księżyc i gwiazdy. Teraz spaceruję sama w ciemności. Skradłeś moje serce. Oddaj mi je.

Być może to dlatego, że ciągle wracałam do miejsc, w którym byliśmy szczęśliwi, nie mogłam o nim zapomnieć. Przed oczami ciągle miałam brązową czuprynkę, niebieskoszare oczy, malinowe usta, zgrabny nosek, umieśnione ramiona i smukłą sylwetkę, co składał się na mój ideał. Nikt nigdy nie byłby w stanie zastąpić mi Louisa. To on skradł moje malutkie serduszko. To dla niego codziennie się budziłam. To on wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Najgorsze jest to, że to ja go zostawiłam... Z czasem na własnej skórze zaczęłam odczuwać moją głupotę. Zostawiłam największe szczęście jakie mogło mi się kiedykolwiek przytrafić. Dlaczego byłam tak ślepa i egoistyczna? Przez te trzy lata powinnam się nauczyć, że miłość to dawanie. A ja nie dałam mu tego, czego potrzebował najbardziej- swobody. Byłam tak skupiona na sobie, że w ogóle nie zauważałam jego potrzeb. I kto to mówi?! Ja, Evelyn Blake, która chciała udowodnić całemu światu, że aktorki to nie są zapatrzone w siebie gwiazdeczki. Szkoda, że ten plan się nie powiódł. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego sławni ludzie są samotni. Teraz już wiem- bo nie walczyli ze światem o swoje szczęście.

Kamienie nauczyły mnie latać. Miłość nauczyła mnie kłamać. Życie nauczyło mnie umierać.Więc nie tak trudno upaść.

~Oczami Louisa~
Kiedy Evelyn odeszła ode mnie, zrozumiałem, że to ta jedyna. W końcu człowiek uczy się na błędach. Poprzysiągłem sobie, że się zmienię, dla niej. Nie powinienem się tak zachowywać. Byłem podły wobes Evie. Nigdy sobie nie wybaczę, że przeze mnie spała w gościnnym pokoju. Dopiero po czasie zrozumiałem, jak bardzo przeze mnie cierpiała. To ja dałem jej najwięcej powodów do bólu i łez. Ale obiecuję to naprawić! Znajdę ją, przeproszę i... Oby mi wybaczyła.

Zanim będziemy potrzebować drugiej szansy, tu jest jedna, którą mamy. Ale wiem, że ty i ja się odsunęliśmy. Każdy ma ciemną stronę.

- Nie wykorzystałem pierwszej szansy, którą mi dała. Oby to nie była ostatnia- mówiłem do siebie, stojąc pod jej mieszkaniem.
Od Hazzy dowiedziałem się, że wróciła do Londynu miesiąc po naszej "kłótni". Od niego też dostałem jej adres.
Właśnie miałem nacisnąć dzwonek, kiedy otworzyły się drzwi. Na mój widok oczy Ev wyraźnie się powiększyły. Nie dziwię się jej reakcji, sam byłbym zszokowany.
Wypowiedzieliśmy swoje imiona w tym samym momencie.
- Ty pierwszy- uśmiechnęła się nieśmiało.
- Evie bardzo cię przepraszam za to, że cię krzywdziłem i niedoceniałem. Jesteś dla mnie całym światem i nie chcę nikogo innego. To ciebie kochm i tylko z tobą chcę podzielić moje życie
- Lou...- szepnęła wzruszona.- Właśnie szłam do ciebie przeprosić za to, że nie walczyłam o ciebie i tak szybko się poddałam...- z jej oczu popłynęło kilka łez, które starłem kciukiem.
- Sam bym się poddał- szepnąłem.- Ale teraz obiecuję, że nie będziesz musiała walczyć o mnie, bo jestem twój

Nikt mnie nigdy tak nie zauroczył. A za każdym razem, gdy się dotykamy chcę więcej. Więc powiedz mi, że nic się nie zmieni, i że nie odejdziesz, chociaż będziesz wiedzieć, że każdej nocy powiem do wiedzenia.

Teraz wszystko jest tak, jak być powinno. Jesteśmy razem i nic nie zakłóci tego szczęścia. Za kilka dni odbędzie się nasz ślub... Bardzo się cieszę, że wtedy zostawiła mi ten list i wyjechała. Dzięki temu uświadomiłem sobie, że jeśli się kocha, to trzeba dbać o tę osobę, a nie o siebie. Egoizm wcale nie jest dobrą cechą. Ale ja już nie mam z tym problemu. Jestem Louisem, który przejmuje się losem ukochanych osób. I nic tego nie zmieni.

Użyte piosenki:
Zara Larsson "Bad Boys"
Lea Michele "Battlefield"
Christina Grimmie "King of thieves"
Little Mix "Cannonball"
Zara Larsson "Dark Side"
One Direction "Back for you"


Piosenki polecam, bo godne uwagi, a teraz ostatnia sprawa. Za kilka dni wyjeżdżam na kolonię na Cypr, a potem z rodzicami i siostrą na jakiś wypad, a na koniec mam kolejne wesele, więc spotkamy się dopiero w sierpniu:(
Także miłych, pogodnych, gorących, wspaniałych i wymarzonych wakacji Wam życzę i do zobaczenia kochani :)
Lara

wtorek, 1 lipca 2014

#Louis cz.5

Minęło już 8 lat odkąd ostatni raz widziałem (T.I). Przez ten czas siedziałem w więzieniu i myślałem wyłącznie o siostrze Liama. Byłem taki głupi. Po pierwsze zdradziłem, po drugie zraniłem, po trzecie prawie zabiłem najważniejszą osobę w moim życiu. Ale to wszystko było z desperacji. Bałem się, że mnie odrzuci. A teraz z własnej winy nie mogłem z nią być.
- Debil- mruknąłem idąc uliczkami Londynu.- Teraz już jej pewnie nie poznam. Ma blisko 24 lata, a ja 30...
Mimo to zaryzykowałem i poszedłem pod dom, w którym kiedyś mieszkała. Przy ogrodzeniu dostrzegłem dorosłą brunetkę. Była bardzo podona do (T.I). To musiała być ona! Niedaleko niej, na trawie, siedziała malutka dziewczynka bardzo podobna do (T.I), tylko oczy miała niebieskie.
Prędko się odwróciłem. Nie chciałem, żeby brunetka mnie zobaczyła, ale niestety było już za późno.
- Mamo, mamo, to ten pan ze zdjęcia taty- krzyknęła malutka.
Nie widziałem jej, nie patrzyłem na nią. Po prostu za bardzo się bałem spotkania z przeszłością i dziewczyną, która skradła moje serce lata temu i nadal je miała.Pewnie brzmi to śmiesznie po tym co zrobiłem.
- Louis?- usłyszałem jej głos, głos (T.I).
Niepewnie się odwróciłem i spojrzałem na dziewczynę. Przepraszam- kobietę. Moje oczy spotkały jej cudowne, brązowe tęczówki. Nic, a nic się nie zmieniła. Na twarzy (T.I) malował się niepokój. Pewnie się bała, że coś jej zrobię.
- Mamo!- pisnęła dziewczynka.
- Idź do domu Lottie- rozkazala brunetka tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Lottie- pomyślałem.- Moja siostra ma na imię Lottie... Dała swojej córce imię mojej siostry!
Kiedy czterolatka zniknęła za drzwiami (T.I) zwróciła się do mnie.
- Nic mi już nie zrobisz?
- Nie (T.I), nie- wymamrotrałem.- Przepraszam, nie powinienem był tu przychodzić
- No, ale tu jesteś i wejdziesz do środka na herbatę- uśmiechnęła się brunetka.- Mimo wszystko za tobą tęskniłam
Kobieta wpuściła mnie na posesję i zaprowadziła do domu. Usiedliśmy w salonie i rozmawialiśmy o wszystkim co się wydarzyło przez ten czas. Ciągle męczyło mnie jedno pytanie. W pewnym momencie zapadła cisza. Postanowiłem wykorzystać chwilę i je postawić zanim stchórzę.
- Nadal jesteś z Niallem?
Dziewczyna popatrzyła na mnie zdziwiona. Nic nie mówiła tylko nerwowo bawiła się palcami.
- Teoretycznie już jestem (T.I) Horan, ale to tylko w teorii. W rzeczywistości Niall mnie zostawił zaraz po tym jak urodziła się nasza córeczka. Lottie jest u niego dość często, ale to nie to samo. Nie jesteśmy prawdziwą rodziną. Mimo tego, że to on mnie zostawił, to nie chce mi dać rozwodu. To takie bezsensowne- westchnęła.
Chciałem ją pocieszyć, ale nie wiedziałem jak. Jednak nie zdążyłem nic wymyślić, bo (T.I) znów zaczęła mówić.
- A ty znalazłeś już swoję drugą połówkę?- zabrzmiało to tak, jakby nie pamiętała, że ostatnie 8 lat spędziłem za kratkami.- Wyglądasz całkiem nieźle. Przystojny jak zawsze
Spojrzałem na nią z politowaniem. Czyżby naprawdę nie pamiętała?
- Parę dni temu wyszedłem z aresztu. Teraz poznaję to miasto na nowo
Potem rozmowa potoczyła się gładko. Nim się obejrzałem musiałem już wracać do domu.
- Dzięki, że wpadłeś- powiedziała (T.I) na pożegnanie.
Nawet mała Lottie przyszła się za mną pożegnać. Malutka cały czas mówiła do mnie wujku Lou. Była taka urocza.
- Właściwie to przyszedłem cię przeprosić, ale nie zdążyłem tego jeszcze zrobić, więc przepraszam. I chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale to chyba nie jest dobry pomysł- mówiąc to popatrzyłem na Lottie.
- Lott kochanie, idź posprzątać swój pokój- poprosiła (T.I), a dziewczynka od razu wykonała jej prośbę.- Ja też ci coś muszę powiedzieć Lou i też mam do tego wątpliwości
- W takim razie powiedzmy to jednocześnie
- Dobrze- zgodziła się.
Wzięliśmy głęboki wdech i wyszeptaliśmy równocześnie:
- Nadal cię kocham
Byłem zaskoczony jej słowami, tak samo jak ona moimi. Prawdziwa miłość przetrwa wszystko- pomyślałem i musnąłem jej usta.

Hej! :) To już koniec historii Lou i (T.I). Zadowoleni z takiego obrotu spraw?
Mamy już wakacje Rybki <3 Jak się bawicie? Ja już w sobotę zaczęłam zabawę, bo byłam na weselu^^
A Wasze świadectwa? Ile macie szóstek? Do której klasy będziecie teraz chodzić? Jaka jest Wasza średnia? Jestem bardzo ciekawa ;*
Ja mam 6 szóstek, średnią 5.2 i idę do 1 klasy LO^^
Do następnego Misiaczki
Lara

czwartek, 26 czerwca 2014

#Louis cz.4


Minęło już pół roku od incydentu w szpitalu. Z Niallem układa mi się wyśmienicie. Dużym plusem w naszym związku jest to, że chłopcy go akceptują. Wszyscy nadal mieszkamy w moim, a teraz już naszym domu. Na studiach radzę sobie dobrze, ale tylko dzięki mojemu blondaskowi. Zayn i Perrie zamieszkali w Bradford na stałe, a niedługo na świat przyjdzie ich córeczka- Jade (imię otrzymała po najlepszej przyjaciółce mamy :D). Do naszego domu niedawno wprowadziła się Nathalie- nowa dziewczyna Harry'ego. Liam też poznał super dziewczynę, z którą dobrze się dogaduję, ale i tak moją przyjaciółką jest Nathalie, która jest w moim wieku. Tomlinsona już nigdy nie spotkałam. Wszystko zapowiadało się tak idealnie.
********************************************************************************
Siedziałam na kanapie w salonie i oglądałam film z moim bratem. Nialler wyszedł na zakupy ponad pół godziny temu i powoli zaczynałam się denerwować, że nie wraca. Sklep, do którego poszedł był blisko, a jego nie było.
- Liam?
- Hmm?- mój brat prawie nie zwracał na mnie uwagi, tak był poczłonięty oglądaniem Smerfów w Nowym Jorku (IDIOTA!)
- Niall jeszcze nie wrócił?- zapytałam bezsensownie.
- Nie, ale... coś długo go nie ma- zauważył Li.
- Właśnie, martwię się
Ledwo wypowiedziałam te słowa zadzwonił telefon. Szybko pobiegłam do domowego i odebrałam, szkoda tylko, że nie miałam pojęcia z kim będę miała do czynienia.
- Halo?- głos mi zadrżał.
- (T.I)?- usłyszałam znajomy głos, ale nie potrafiłam dopasować go do odpowiedniej osoby.
- Tak to ja
- Mam go
- Kogo?- zdziwiłam się, ale po chwili dotarło do mnie znaczenie tych słów.
- Nialla- czyli jednak. Stałam jak wryta nie wiedząc, co powiedzieć.- Jeśli chcesz go jeszcze kiedyś zobaczyć bądź za 10 minut przy pierwszej ławce w parku- powiedział głos i rozłączył się.
Stałam jak zaklęta. Dopiero po chwili pojęłam co się dzieje. Boże jaka ja jestem nieogarnięta! Prędko założyłam buty i kurtkę. Park był 15 minut drogi pieszo, więc...
- Liam podrzucisz mnie do parku?
- (T.I), ale po
- Po prostu mnie tam zawieź- przerwałam mu.
 Payne o nic więcej nie pytał. Ubrał się i ruszył do garażu. Po kilku minutach byliśmy na miejscu, ale czy to wszystko trwało 10 minut? Oby.
- Poczekasz tu na mnie?- zapytałam niepewnie patrząc na brata.
- Może po prostu pójdę z tobą?- zaproponował.
- Nie- zaprzeczyłam szybko.
- Jak chcesz- wzruszył ramionami i rozłożył się na siedzeniu.
W pośpiechu udałam się do ławki, którą wskazał rozmówca. W pobliżu nie było nikogo, dosłownie NIKOGO. Nie było słychać rzadnego głosu, śmiechu, nic. "No tak- pomyślałam- Ktoś mi zrobił głupi kawał, a ja uwierzyłam". Jednak sama nie mogłam uwierzyć w moje słowa. Coś było nie tak.
Po chwili zauważyłam dwie osoby idące w moją stronę. Jedna szła, popychając drugą, którą na 100% był Niall. Horana poznałabym z daleka zawsze i wszędzie. A druga osoba? Była mniej więcej wzrostu Lou i tej samej postury... Chwila, chwila... TO LOUIS!
Tomlinson szedł za blondynem lekko go popychając, ale wcale nie wyglądał podejrzanie. Dopiero, kiedy podeszli bliżej zauważyłam broń w jego ręce. Cholera o co tu chodzi?! Może adzwonić do Liama?
- Oto twój Niall- powiedział Louis, ale nie puścił Irlandczyka.
Podeszłam bliżej, ale Lou cofnął się, a także Horana o kilka kroków.
- Pu.. puść go- wyjąkałam, ale szatyn tylko się zaśmiał.
- Puszczę go pod jednym warunkiem- powiedział. Mocno się zdziwiłam na te słowa.- Jeśli go wypuszczę ty pojedziesz zemną, a jeśli nie to go zabiję- poinformował mnie i jakby na dowód tych słów przystawił Niallerowi pistolet do głowy.
W niebieskich oczach blondyna widać było przerażenie.
- Po co to wszystko?- zapytałam chcąc przeciągnąć czas.
- Jeśli ją cię nie mogę mieć to nikt cię nie będzie miał- uśmiechnął się Louis.
- Lou proszę- wyszeptałam.
- Nie ma o co prosić- odparł drwiąco.- Postawiłem warunek
- To ja już
- Nie rób tego- przerwał mi Niall.
- Ty siedź cicho- warknął na niego Louis.
- Lou dlaczego miałabym pójść z tobą?- Matko jakie głupie pytanie!
- Bo twój chłoptaś zginie- powiedział niewzruszony szatyn.
- Dobrze, ale daj mi się z nim pożegnać- poprosiłam.- Wtedy pojadę
- Niech ci będzie- Louis popchnął blondyna w moją stronę.
Mocno wtuliłam się w Nialla, a z moich oczu spłynęło kilka łez. Blondyn oparł głowę o moją i gładził ręką moje plecy. Zamknęłam oczy koncentrując się na zapachu chłopaka. Nie wiedziałam czy jeszcze go zobaczę...
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam Tomlinsona celującego w Horana. Louis wystrzelił, a ja odepchnęłam chłopaka. Potem pamiętam już tylko ciemność...
Z PERSPEKTYWY NIALLA
(T.I) odepchnęła mnie tak mocno, że znalazłem się na ziemi. Po chwili jej ciało runęło koło mni. Z jej ramienia leciała krew. Lała się ciemnymi strugami, aż zrobiło mi się niedobrze. Zerknąłem na Louisa. Stał przerażony i patrzył na nieruchomą (T.I). Nim się obejrzałem zjawił się Liam. Zadzwonił na pogotowie i i usiadł przy szesnastolatce. Bezskutecznie usiłował zatamować ranę siostry. W tym czasie Tomlinson się ulotnił. Karetka przyjechała dość szybko i zabrała (T.I) do szpitala. Ja i Liam pojechaliśmy za nimi samochodem przyjaciela.
- Co się właściwie stało?- zapytał Liam, kiedy czekaliśmy na lekarza.
- Poszedłem do sklepu i spotkałem Louisa. Kiedy wyszedłem ktoś zaszedł mnie od tyłu i wepchnął do samochodu. Wtedy zobaczyłem, że to Tommo. Zadzwonił do twojej siostry i kazał jej przyjść do parku. Dał jej wybór- albo mnie zabije, albo ona pojedzie z nim. Zgodziła się, ale najpierw chciała się ze mną pożegnać. Potem mnie odepchnęła i za chwilę sama leżała na ziemi zalana krwią- westchnąłem na zakończenie.
- Po co mu to wszystko- Liamowi najwyraźniej to pytanie nie dawało spokoju.
- Albo on będzie ją miał, albo nikt. Jakoś tak powiedział- powtórzyłem, a Li ciężko westchnął.
- Mam nadzieję, że będzie z nią dobrze
- Ja też- przytaknąłem.
Po kilku minutach na korytarzu pojawił się mężczyzna w białym kitlu. Od razu poderwaliśmy się z krzesła.
- I co z nią?- zapytał Liam.
- Możemy poinformować tylko rodzinę- odezwał się lekarz.
- Liam Payne, brat (T.I). A to- wskazał na mnie. - Chłopak (T.I) Niall
- Dobrze, pani (T.I) Payne jest ciężko ranna, ale operacja się udała i będzie żyła. Tylko musi pozostać 2 tygodne na obserwacji. Możemy też wypisać ją po 7 dniach o ile panowie należycie się nią zajmą- powiedział lekarz i otworzył nam drzwi do sali, w której leżała (T.I).
Z PERSPEKTYWY (T.I)
Lekarz wyszedł, a po chwili na salę weszli chłopcy. Niall i Liam pochylili się nade mną zaniepokojeni.
- Nic mi nie jest- uśmiechnęłam się, choć każdemu słowu towarzyszył olbrzymi ból.
- To dobrze- blondyn cmoknął mnie w policzek.- Ale to ja powinienem być na twoim miejscu...
- Gdyby taka sytuacja się powtórzyła zrobiłabym dokładnie to samo- pogładziłam go po policzku.
Chłopcy razem z Nathalie odwiedzali mnie codziennie. Nawet Zayn i Perrie przyjechali do nas! Siódmego dnia mojego pobytu w szpitalu zjawił się jedynie Liam, któremu towarzyszyło dwóch funkcjonariuszy. Kazali mi złożyć zeznania.
Następnego dnia wróciłam do domu. Kiedy włączyłam telewizor leciały wiadomości.
"Członek byłego, ale za to bardzo znanego zespołu o nazwie One Direction został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Louis Tomlinson szantażował (T.I) Payne oraz próbował zabić Nialla Horana, niegdyś swojego przyjaciela!"
Wyłączyłam telewizor i przytuliłam się do Nialla. Teraz byłam już bezpieczna. Przynajmniej na osiem lat.

Chcecie taki koniec czy jeszcze jedna część? :D
Lara

środa, 25 czerwca 2014

#Louis cz.3

Wybiegłam z sali. Nie chciałam dłużej na niego patrzeć. Usiadłam na jednym z krzeseł i rozpłakałam się. Tomlinson zdradził mnie z Calder- to wiedziałam. Ale nie miałam pojęcia, że przespał się też z Pezz i Sophie. O ile przespaniem się można nazwać wrzucenie do napojów nastolatek narkotyków i pożądne ich spicie, żeby niewiele pamiętały. Aż dziewne, że obie dziewczyny zapamiętały wszystko. To nie mógł być przypadek... Z tego co się orientowałam Perrie przeprosiła Malika i nadal byli razem, a Sophie zostawiła Liama, twierdząc, że Louis jest lepszy. Naiwna... No, ale każdy uczy się na błędach, ja tak samo.
- (T.I) będzie dobrze- usłyszałam męski głos, któremu towarzyszył irlandzki akcent.
- Nic nie będzie dobrze, Niall. Gdyby to było tylko ze mną i Eleanor to wybaczyłabym mu. Chciałam mu wybaczyć, chociaż to takie naiwne i głupie wierzyć, że on się choć trochę zmienił. Ale zrobiłabym to, żeby zespół
- Zespół nie jest ważny- przerwał mi Horan.
- Jest ważny- zaprzeczyłam.- Dla was i... i dla mnie
- (T.I), przecież nawet jak nie będzie 1D to nadal możemy się przyjaźnić
- Ty nic nie rozumiesz Niall. Ja
- Obwiniam się za rozpadnięcie zespołu, bo gdybym was posłuchała nigdy, by do tego nie doszło- powiedział za mnie blondyn.- Ale to nie prawda. Louis tak, czy inaczej mógł to zrobić Sophie i Perrie
- No tak- westchnęłam. Irlandczyk rzeczywiście miał rację. Kiedy nie zajmował się jedzeniem miał mądre myśli i rady.- I co teraz będziesz robił?- zapytałam.- Wracasz do Mullingar?
- A co ci Liam powiedział?
- Nic- wzruszyłam ramionami.- Louis tylko mówił, że wraca do Doncaster. Ale Li nic nie mówił. Wogóle mój brat ostatnio rzadko ze mną rozmawia
- To ja ci powiem- uśmiechnął się Nialler.- Ja, Hazza i Liam idziemy na studia, a Zayn i Perrie jadą do Bradford. Chcą wziąć ślub i takie tam
- Aaa- to była naprawdę dobra informacja.
- Zgadnij jaki kierunek wybrałem
- Nie wiem
- No dawaj zgaduj
- Nie wiem Nialler, powiedz mi
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłaś, że chciałabyś iść na reżyserię dźwięku, a Liam załatwił ci wcześniejsze studia?
- Tak, zaczynam studia w październiku...
- To jestem ciekaw jak zareagujesz na to, że będziemy w jednej klasie- powiedział, a ja zaniemówiłam. To było cudowne.
- Super!- rzuciłam się chłopakowi na szyję, kiedy odzyskałam mowę.
- Też się cieszę- Niall odwzajemnił uścisk.
- A Harry?
- Co Harry?
- Jaki kierunek wybrał Hazz?
- Aaa, Styles chce iść na angielski. Ma ambicje. Będzie nauczycielem- uśmiechnął się blondyn. Miał taki uroczy uśmiech...
- Fajnie- odwzajemniłam gest. W jego przypadku nie zrobienie tego było niemożliwe.- Ciekawe co wybrał Liam- zastanawiałam się na głos.
-Nie wiem, nie mówił
- Mi też pewnie nie powie- wzruszyłam ramionami.
- Wracamy do domu?- dobiegł nas głos Liama.
- Tak- odparłam i z pomocą Horana wstałam z krzesła.
Wszyscy oprócz Louisa wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy prosto do mojego domu, gdzie dzisiaj chłopcy mieli spędzić noc. Dom był naprawdę duży. Kiedy Liam kupował go chyba myślał o zakładaniu licznej rodziny, tak był ogromny. Postanowiliśmy też, że zamieszkamy w nim w czwórkę- ja, Liam, Niall i Harry, czyli czwórka zwariowanych studentów o bardzo głupich pomysłach, jak powiedział Styles. Byłam bardzo śpiąca i ledwo doszłam do swojego pokoju. Od razu położyłam się na łóżku i zasnęłam.

Z PERSPEKTYWY NIALLA

Ona jest taka krucha. Nie wierzę, że Tomlinson mógł ją tak okrutnie potraktować. (T.I) jest cudowna, chociaż bardzo młoda. A ten dupek potraktował ją jak zwykłą szmatę- myślałem o niej w ten sposób cały czas odkąd zobaczyłem ją w szpitalu, a świadomość, że śpi za ścianą, wcale mi niczego nie ułatwiała. (T.I) podobała mi się od dawna, jeszcze zanim zaczęła chodzić z Louisem. Jednak nigdy nie odważyłem się wyznać jej swoich uczuć. Czasem ciężko mi było przyznać, nawet przed samym sobą, że kocham tę szesnastolatkę całym swoim sercem.
Od myślenia zachciało mi się pić. To śmieszne, że od samego myślenia o niej robiło mi się sucho w ustach. Wstałem z łóżka i poczłapałem do kuchni. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem z niej sok. Nalałem napój do szklanki i wróciłem się do pokoju. Byłem już przy drzwiach, kiedy usłyszałem cich szloch dochodzący z sypialni (T.I). Cofnąłem się o kilka kroków i stanąłem tuż pod jej drzwiami. Tak, nie myliłem się. To (T.I) płakała. Zapukałem cicho, ale nikt nie odpowiedział, a szloch nie ustał. Delikatnie nacisnąłem klamkę i otworzyłem drzwi. W pomieszczeniu panowała ciemność (w końcu była noc). Jedynym źródłem światła była nieduża lampka, wisząca na ścianie. Na łóżku siedziała (T.I). Nogi miała podkulone pod brodę, a głowę odwróconą w kierunku okna. Jedynym dźwiękiem jaki rozchodził się po pokoju był płacz dziewczyny.
- (T.I)- szepnąłem, ale szesnastolatka nie zwróciła na mnie uwagi.
Chwilę się wahałem, ale i tak wszedłem do sypialni dziewczyny. Spokojnie podszedłem do jej łóżka, na którym swobodnie usiadłem. Dopiero wtedy (T.I) mnie zauważyła.
- Co się stało?- zapytałem, ale nie otzrymałem odpowiedzi.
Z PERSPEKTYWY (T.I)
Nawet nie zauważyłam, kiedy Nialler wszedł do pokoju... no chyba, że to są jakieś zwidy. Wcale, by mnie to nie zdziwiło. Tak długo o nim myślałam, że równie dobrze mogło mi się zdawać, że on jest przy mnie. Ale nie... On się o coś zapytał, a teraz objął mnie ramieniem. To nie mogło być przywidzenie ani sen. Nie chciałam nic mówić. Jedyne czego pragnęłam to mieć go blisko, to wszystko. Jakby na dowód tych niewypowiedzianych słów mocno wtuliłam się w tors Irlandczyka.
- Będzie dobrze (T.I), będzie dobrze- szeptał mi do ucha.
Wierzyłam jego słowom. Dopóki on będzie blisko wszystko będzie dobrze, musi być. Szkoda, że dopiero w szpitalu uświadomiłam sobie ile ten przeuroczy chłopak dla mnie znaczy. Nie mam pojęcia ile tak siedzieliśmy, ale w jego ramionach mogłabym spędzić całą wieczność. Dzięki niemu się uspokoiłam. Było mi tak dobrze...
- (T.I)- wyszeptał , gdy zauważył, że jestem spokojna.
- Tak?
- Ja muszę ci coś powiedzieć, chociaż to raczej nie jest dobry pomysł ani odpowiednia chwila, ale dłużej nie dam rady tego ukrywać
- Z tobą każda chwila jest odpowiednia- wyszeptałam, a po chwili mentalnie walnęłam się w czoło (Jak mogłam to powiedzieć na głos?!!).
- Dobrze... (T.I) ja cię kocham- dwa ostatnie słowa wypowiedział niemal bezgłośnie.
- Niall, ja..- wyjąkałam. Próbowałam znaleźć odpowiednie słowa.
- Poczekaj- poprosił chłopak, na co skinęłam głową.- Rozumiem jeśli nie czujesz tego samego, ale po prostu musiałem ci to powiedzieć
- Dobra Niall teraz moja kolej- uśmiechnęłam się do niego. Był taki uroczy, kiedy byłe niepewny.- Do niedawna kochałam cię jak przyjaciela, ale dzisiaj zrozumiałam, że jesteś dla mnie kimś więcej niż zwykłym przyjacielem, jak na przykład Hazz- powiedziałam, a jego oczy zabłyszczały.
Jednak nie było mi dane dokończyć mojej, jakże udanej, choć urwanej, wypowiedzi, bo Niall zamknął moje usta swoimi malinowymi wargami. Ten pocałunek był cudowny.  Oddałabym każdy pocałunek z Louisem za ten jeden z Horanem. Było w nim wszystko co czułam i przypuszczam, ale to tylko moje przypuszczenia, że Nialler czuł to samo.
To wszystko zapowiadało się na nowy, idealny początek. Jednak los przygotował mi niespodziankę, o której nawet mi się nie śniło. Gdyby ktoś mi powiedział o wydarzeniach, które miały nadejść pewnie bym go wyśmiała.

Dwa do końca XD
Lara

poniedziałek, 23 czerwca 2014

#Louis i Niall cz. 1

  Piękne zimowe popołudnie. Dużo śniegu, który dodaje pięknego uroku alejkom parku, którymi idę wraz z moim przyjacielem. Jedyny minus zimy to mróz. Przez to wszędzie jest ślisko i łatwo zaliczyć glebę.
 - Ej stary patrz tam! - krzyknął Tommo.
 - Gdzie ? - spojrzałem tak gdzie pokazał Lou, ale nic nie zobaczyłem. - Ale tam nic nie ma. - powiedziałem i nagle dostałem  śnieżką w twarz.
 - Już nie żyjesz - rzekłem i zacząłem gonić uciekającego Louisa. Na moje nieszczęście miałem śliską podeszwę i zacząłem się ślizgać. Oczywiście się wywaliłem wpadając na jakąś dziewczynę.
 - Przepraszam ja... -  spojrzałem na dziewczynę i zamilkłem. Miała piękne brązowe włosy i duże, niebieskie oczy. Piękniejsze od moich. Poczułem dziwne uczucie, tak jakbym zakochał się od pierwszego wejrzenia.
 - Ty idioto! - zaczęła krzyczeć. - Masz coś z głową?! Ślisko jest, a ci się biegać zachciało! Byś chociaż uważał! Ał...
 -Nie krzycz. Nie krzycz. Tylko proszę mała nie krzycz. - nawet nie wiem skąd wziął się Louis przy nas, który zaczął histeryzować.
 - Jak mam nie krzyczeć?! Kostka mnie boli... - syknęła z bólu.
 - My ci pomożemy. - rzekł Lou. - Zawieziemy do szpitala, potem do ciepłego  domku i zaparzymy ci herbatki z cytrynką. Tylko nie krzycz.
 - Okej, ale nie mów do mnie mała .- zagroziła palcem.
 - Dobrze mała. - powiedział Louis śmiejąc się. - No co tak siedzisz , Niall? Pomóż naszej nowej koleżance. - wstałem z ziemi i niepewnie wziąłem dziewczynę na ręce.
 - Ale ja pójdę sama. - powiedziała naburmuszając się jak małe dziecko.
 - Nie ma mowy kotku. - powiedziałem i posłałem jej jeden z moich pięknych uśmiechów. Zaniosłem ją do czarnego, sportowego auta Louisa po czym sam usiadłem na miejscu obok kierowcy.
 - Dlaczego mam siedzieć z tyłu? - spytała.
 - Tak spieszno ci być przy mnie? - zaśmiał się Tommo. Drogę do szpitala odbyliśmy w milczeniu. Na miejscu otworzyłem jak na dżentelmena przystało drzwi niebieskookiej. - No to teraz ja cię poniosę. - rzekł Lou.
 - Nie dziękuję. Poradzę sobie. - powiedziała dziewczyna, ale zachwiała się przy pierwszym kroku i szybko ją złapałem, aby nie upadła.
 - Ychy , dasz radę , jasne. - powiedziałem ironicznie i wziąłem ją ponownie na ręce.
 - Ale ja miałem ją nieść. - Tommo zrobił minę szczeniaczka.
 - Peszek. - rzekłem i się zaśmiałem.
 - Ech...


 W szpitalu spędziliśmy dwie godziny. Dziewczyna miała lekko skręconą kostkę i lekarz kazał jej się oszczędzać. Jak Louis powiedział wcześnie , odwieźliśmy ją do domu, ale herbaty nie chciała. Powiedziała, że jest zbyt zmęczona i tylko odprowadziliśmy ją pod same drzwi , po czym udaliśmy się do naszej willi. Gdy weszliśmy do domu usłyszeliśmy dobrze znane nam głosy z salonu.
 - Czemu was tak długo nie było? - spytał Liam.
 - Poznaliśmy taką jedną dziewczynę. Mówię wam. To anioł nie dziewczyna. - powiedział Louis. - Brać by się ją chciało.
 - Ej Lou... - zacząłem mówić.
 - Co jest Niall? Jakiś blady się stałeś. - rzekł Lou patrząc na mnie.
 - ...jesteśmy idiotami.
 - Czemu? - spytał Harry. - Nie to, że nie jest to prawdą, ale dlaczego tak sądzisz?
 - Louis. Jak ten nasz anioł ma na imię?

  Jakby ktoś miał jakieś pytania do mnie to zapraszam na mojego Twittera #slodkikocurek

   Liczę na wasze szczere komentarze kochani ;) 


 By K.Tommo 

#Louis cz.2

Obudziłam się z bólem głowy. Z trudem usiadłam na łóżku i rozejrzałam się dookoła. Pokój, w którym się znajdowałam był cały biały. Stało w nim tylko jedno łóżko, to, na którym właśnie leżałam. Obok łóżka stało krzesło na, którym siedział...
- Tomlinson- wyszeptałam zdenerwowana.
Chłopak spał na krześle. Zerknęłam na zegarek. Była 2 w nocy. Liam na pewno się o mnie martwi i mnie szuka, bo nie wierzę, żeby Louis powiedział mu gdzie jestem.
- Tom.. Louis- powiedziałam na tyle głośno, żeby chłopak się obudził.
- (T.I) jak się czujesz?- zapytał z troską w głosie, kładąc rękę na mojej dłoni.
Chwilę patrzyłam na nasze ręce, ale szybko strząsnęłam jego ciepłą dłoń.
- Dobrze. Dzwoniłeś do Liama?- zapytałam, choć i tak znałam odpowiedź.
- Nie, a po co?- zdziwił się chłopak.
- To mój brat. I to on powinien tu być ze mną, a nie ty!- wybuchnęłam
- No tak, przepraszam- moje słowa najwyraźniej go zabolały.- Zadzwonię do niego
- Lou ja sama- szepnęłam, a chłopak podał mi swoją komórkę.
- Nie- pokręciłam głową.- z mojego telefonu
Tomlinson niepewnie otworzył moją torebkę i wyciągnął z niej moją Nokię. Niechętnie podał mi urządzenie. Odblokowałam telefon i ujrzałam coś, czego się spodziewałam. 24 nieodebrane połączenia od Liama, 16 od Zayna, 10 od Harry'ego i 6 od Nialla. A do tego po kilkanaście wiadomości od każdego z nich. Zdenerwowana wybrałam numer brata.
- (T.I)?- usłyszałam jego zaniepokojony głos.
- Tak, jes
- Nic ci nie jest?- przerwał mi chłopak.
- Nie... Właściwie to nie wiem- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jak to nie wiesz?... Gdzie jesteś?
- W szpitalu
- (T.I) zaraz tam będę. Trzymaj się siostrzyczko
- Dobrze Li
- Do zobaczenia za chwilę
- Pa- odparłam i zakończyłam rozmowę.
- W porządku?- zapytał Lou.
- Jeszcze nie- odpowiedziałam i zabrałam się za pisanie sms'a.
Nic mi nie jest. Jestem w szpitalu. Dziękuję za troskę. (T.I)- wystukałam i wysłałam wiadomość kolejno do Nialla, Hazzy i Zayna. Już po chwili otrzymałam odpowiedź.
OD: Hazza
Zaraz będziemy ;) Trzymaj się mała. H. Z. N.
Mimowolnie się uśmiechnęłam do ekranu. Nigdy nie myślałam, że będę miała takiego przyjaciela. I to nie jednego, a trzech! Tak... Kiedyś było ich czterech, potem trzech i cudowny chłopak, który bardzo szybko mnie zdradził. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego to zrobił, choć tak naprawdę to był małoistotny fakt, jeśli popatrzeć na to, że wogóle to zrobił. Miałam 16 lat, a on 22... Pewnie to mu przeszkadzało.
- (T.I)- z rozmyślań wyrwał mnie głos Louisa. Spojrzałam na chłopaka, który był trochę zdenerwowany.- Z twojej torebki wypadł zeszyt. Myślałem, że to ten, w którym piszesz piosenki, bo on miał taką samą okładkę i zacząłem go czytać- poinformował mnie Lou. Nie wiedziałam o jaki zeszyt chodzi i do czego on zmierza.- Otworzyłem gdzieś w środku i trafiłem na tekst- otworzył mój notatnik i zaczął czytać.- Tak bardzo za nim tęsknię. Tak bardzo go kocham, chociaż równie mocno tego nie chcę. Dlaczego muszę cierpieć z powodu jednego idioty?! Gdyby Lou wiedział jak bardzo mnie zranił...- Tommo przerwał w połowie wpisu.
Dokładnie pamiętałam kiedy to napisałam. To było
- 16 lipca 2013- wyszeptał.- Czyli
- Wczoraj- dokończyłam za niego.
- Dalej to czujesz?- zapytał, a w jego oczach malowała się niepewność.
Nie zastanawiałam się nad odpowiedzią, od razu pokiwałam twierdząco głową, a z moich oczu popłynęły łzy. Skoro to przeczytał to nie było najmniejszego sensu, żeby go okłamywać. W tej samej chwili drzwi sali się otworzyły, a do środka weszło 4/5 One Direction... No tak, już nie One Direction.
- Co on tu robi?!- niemal wykrzyknął Liam.
- To jego wina, prawda?- warknął Harry, podchodząc do mnie.
Loczek otarł moje łzy i objął mnie ramieniem. Nie myślałam co robię. Po prostu chciałam się ukryć przed całym światem. Mocno wtuliłam się w przyjaciela i gorzko się rozpłakałam. Problem był jeden- nie wiedziałam z jakiego powodu.
- Idź już lepiej- mruknął Zayn zbliżając się do Louisa.
Zdenerwowana odsunęłam się od Stylesa i popatrzyłam na chłopaków. Milczeli, wrogo wpatrując się w Tomlinsona.
- Harry, co się stało? Dlaczego jesteście na niego wściekli?- zapytałam.
- Zapytaj Perrie- wypalił Malik.
- I Sophie- dodał Liam.- Skrzywdziłeś już 2 bardzo ważne dziewczyny w moim życiu, a do tego kumpli- zwrócił się do Louisa.
- Co?- nadal nie rozumiałam o co im wszystkim chodzi.
Harry mocniej mnie przytulił. Teraz jego usta znajdowały się tuż nad moim uchem, do którego wyszeptał kilka słów. To co usłyszałam przeważyło szalę między KOCHAM a NIENAWIDZĘ.
- Tomlinson jesteś zwykłą świnią!- krzyknęłam i wybiegłam z płaczem z sali.

Hej, hej, hej :) Miałam dodać go w środę, ale miałam bal gimnazjalny, a potem jakoś wyleciało mi z głowy, ale wreszcie jest. Kiedy tylko skończę tego imagina już będę wstawiać nowe a nie ze starego bloga:)
I love you
Lara

Info

Heeeeeeeeeeeeeeeeej :*

To znowu ja :D nie było mnie tu dość sporo czasu, bo miałam sporo na głowie. W tym roku kończę gimnazjum i sami rozumiecie, że trzeba na sam koniec zaprezentować się z jak najlepszej strony. (mam czerwony pasek! xD taka tam zdolna ja)
Nie zostawiłam Was jednak samych. W tym czasie do naszej załogi dołączyły: Ewa, Kasia, Weronika i Karolina.
Korzystając z okazji chciałabym Was tu serdecznie powitać i życzyć niekończącej się weny i owocnej współpracy. Jestem zaszczycona że mogę pisać razem z Wami na tym blogu. Macie niesamowity talent i nie marnujcie tego!

Kończy się rok szkolny i teraz będzie więcej wolnego czasu, na co będą przekładały się nowe prace i miejmy nadzieje nowe świetne pomysły.

Mam sporo pomysłów na ulepszenie bloga (tylko nie wiem kiedy znajdę na to czas) zacznę od zmiany wyglądu. Jeżeli koś z Was ma jakiś fajny pomysł to niech do mnie napisze : martynka10333@gmail.com. Autorki prosiłabym także o jakieś sugestie :)

Nabór jest nadal aktualny. Należy przysłać swoją pracę (na adres podany powyżej) i jak będzie ciekawa to witam w zespole :D

To chyba byłoby na tyle.
Martyna :**********

wtorek, 17 czerwca 2014

#Louis cz.1

Imagin dla Pani Stylinson 69. Będzie on miał 4-5 części. Mam nadzieję, że spodoba Wam się to, co napisałam:)
Lara 

- (T.I) (T.I)- wołał Liam ledwo wszedł do przedpokoju mojego mieszkania.- Siostra, gdzie jesteś?
- W kuchni!- krzyknęłam zajęta gotowaniem.
-O! Co na obiad?- zapytał wchodząc do pomieszczenia.
Odwróciłam się od kuchenki i spojrzałam na brata. Był trochę przybity, co ostatnio było "normalne" dla niego. Jego brązowe oczy cały czas były bardzo smutne. Ale... dlaczego?
- Li, powiedz mi co cię tak gnębi- zapytałam po raz setny w tym tygodniu.- Sophie z tobą nie zerwała, więc o co chodzi? Od miesiąca nie mieszkasz już z chłopcami... Pokłóciłeś się z nimi, czy co? Od kiedy ja i Lou
- Nawet nie wymawiaj tego imienia- syknął nie patrząc na mnie.
- Liam, do cholery co się stało?!
- A co cię to obchodzi?!- warknął
- Payne, cholera jasna, popatrz na mnie!- krzyknęłam, a Liam niechętnie podniósł na mnie swój wzrok.
- Co?
- Jesteś moim bratem i obchodzi mnie co się z tobą dzieje- powiedziałam spokojnie patrząc mu w oczy. Widać w nich było ból...
- Dobra. Wygrałaś- powiedział. Od tygodni toczyliśmy tę wojnę.- Odkąd ten idiota zdradził cię z Eleanor nie mogę... nie mogę na niego patrzeć!
- Li, ja sobie radzę, więc dlaczego tak się tym przejmujesz? Przecież nie masz powodu, ja już ułożyłam sobie życie
- Jak to nie mam powodu?! On cię skrzywdził (T.I)!- wybuchnął.
- Wiem, ale to było kiedyś, a liczy się dzisiaj- powiedziałam, chociaż wcale tak nie myślałam. Zdrada Louisa bolała mnie nadal. Te wszystkie artykuły w gazetach i w Internecie, jak to on i Calder to dobrana para, że są dla siebie idealni... Przez dłuższy czas nie wychodziłam z domu. Nie chciałam być wytykana palcami... Liam cały czas był przy mnie, dbał o mnie, pocieszał. Mogłam na niego liczyć. Zawsze tak było. Ale to Tomlinson mnie zdradził. Nie chciałam, żeby to miało wpływ na ich przyjaźń, ale dobrze wiedziałam, że to małoprawdopodobne.
- Liam, proszę idź do zespołu... Dla mnie
- (T.I) ty nic nie rozumiesz!- znowu jego emocje wzięły górę.- Nie ma zespołu! O N E  D I R E C T I O N  N I E  I S T N I E J E- przeliterował.
Nie wierzyłam w to, co usłyszałam... 1D nie istnieje... I to moja wina... Liam był przeciwny temu związkowi, tak samo jak Paul. Teraz żałowałam mojej decyzji. Tu, w tym ogromnym Londynie, miałam tylko jego- Liama. Jak mogłam go nie posłuchać? Wyszłam z kuchni zostawiając w niej zdenerwowanego Liama. Wzięłam komórkę i wybrałam numer, który tak dobrze znałam.
- Harry?
- Tak, (T.I) o co chodzi?- zapytał chłodno. Nigdy mnie tak nie traktował.
- Liam mówił, że zespół się rozpadł
- No tak
- Harry, jeśli to ma być żart
- To nie jest żart- przerwał mi.
- Hazza, ale dlaczego?
- Nie ważne
- Hazz, proszę
- Cześć- powiedział i rozłączył się.
O co im wszystkim chodzi?! Co się z nimi dzieje?! Nagle zadzwonił mój telefon.
- Tak?- odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
- (T.I)?- usłyszałam znajomy głos.
- Louis?
- Możemy się spotkać za 20 minut tam, gdzie zawsze?
- Lou...- westchnęłam.
- (T.I) to ważne- powiedział i rozłączył się nie dając mi czasu na odpowiedź.
******************************************************************************
Szybko się zebrałam i ruszyłam do parku na spotkanie z chłopakiem. Szatyn już na mnie czekał, chociaż przyszłam przed czasem. 
- Hej- przywitał mnie Lou.
Podszedł do mnie i już miał mnie przytulić, ale się odsunęłam.
- Cześć- odpowiedziałam i usiadłam na ławce, na której jeszcze niedawno siedział Tommo.- Po co dzwoniłeś?
- Chciałem cię zobaczyć zanim wrócę do Doncaster. I chciałem zrobić coś jeszcze. Coś czego do tej pory nie zrobiłem
- Możesz się wyrażać jaśniej, Tomlinson?
W tej samej chwili Louis wyciągnął telefon i mi go podał. Na ekranie widniał sms do Eleanor. Treść była krótka: "To koniec." Patrzyłam na tekst i po raz kolejny tego dnia nie wiedziałam co mam myśleć. Ale to co Louis mi pokazał nie obchodziło mnie ani trochę. To było jego życie. Ehh... Kogo ja oszukuję. Nawet się ucieszyłam z takiego obrotu spraw. Miałam cichą nadzieję, że chce mi coś powiedzieć, ale NIE NIE NIE (T.I) o czym ty myślisz?! 
Nie kochasz go, nic do niego nie czujesz- powtarzałam sobie w myślach.
- I co z tego?- powiedziałam na głos i oddałam telefon jego właścicielowi.
- (T.I) ja cię bardzo przepraszam. Nie chciałem cię zdradzić, byłem wtedy pijany. Nie myślałem co robię
- To niczego nie zmienia- oznajmiłam chłodno.
- Tak myślałem- mruknął chłopak, tym samym mi przerywając.
- Najgorsze jest to- ciągnęłam.- że i tak zostawiłeś mnie dla niej. Gdybyś tego wtedy nie zrobił pewnie bym ci wybaczyła. Ale ty wolałeś spotykać się z nią. Bo co ja znaczę? Jestem tylko głupią siostrą twojego kumpla
- (T.I) nie jesteś głupia
- Masz rację, gdybym była głupia powiedziałabym ci, że chcę do ciebie wrócić
- Tak bardzo cię przepraszam- westchnął Louis.- Kocham cię (T.I), nawet nie masz pojęcia jak bardzo
- Nie mamy o czym rozmawiać- powiedziałam wstając z ławki.- Wracaj do Doncaster i zapomnij o mnie. Żyj tak jakby mnie nigdy nie było
- To niemożliwe- powiedział Lou i pociągnął mnie za rękę.

Chciałam się wyrwać, ale to było niemożliwe, to znaczy było i ak się też stało. Pech chciał, że nasza ławka była przy samej ulicy, którą właśnie jechał samochód...

poniedziałek, 16 czerwca 2014

#Harry

To znowu ja! :) Napisałam tego imagina wieczorem i jest trochę krótki, ale mam nadzieję, że Wam do gustu przypadnie. Miłego czytania!
_____________________________________________________________________________


Kolejna impreza... Kolejni chłopcy... Kolejny drink... Jeszcze jeden... Muzyka rozbrzmiewa w moich uszach... Czuję ją w całym ciele... Rozpływa się po mnie...



"Party girls don't get hurt
Can't feel anything, when will I learn
I push it down, push it down"

Mnie nie da się skrzywdzić. Jestem niezniszczalna. Niezwyciężona. Nie podołam. Zostanę silna. Nikt mnie nie przekona. Nie zrobię tego. Nie zakocham się...

"I'm the one "for a good time call"
Phone's blowin' up, they're ringin' my doorbell
I feel the love, feel the love"

Jestem z tych, które spędząją dobrze czas... Nigdy się nie nudzę... Lecz moją uwagę przykuły nieziemsko zielone oczy... Nie, nie zakocham się! Nie!!! Nie zrobię tego!!! A jednak uległam... Czuję... Czuję to... Wszędzie...



"1,2,3 1,2,3 drink
1,2,3 1,2,3 drink
1,2,3 1,2,3 drink

Throw em back, till I lose count"

Kolejny słodki napój z procentami... Już odczuwam jego działanie... Może jeszcze jeden! Jeden, drugi, trzeci ... Oj, dacie mi święty spokój nie wiem ile wypiłam! Napewno niewystarczająco...
"Pij! Pij!" - słyszę nadal wrzaski ludzi... Lecz ty tylko kręcisz głową oraz swoimi pięknymi, lśniącymi lokami! "Pieprzyć to!" - krzyczę, jakbym mówiła to do ciebie... Czyżby napewno?




"Keep my glass full until morning light,
'Cause I'm just holding on for tonight
Help me, I'm holding on for dear life,
Won't look down won't open my eyes
Keep my glass full until morning light,
'Cause I'm just holding on for tonight
On for tonight"

"Pozostaw mój kieliszek pełny do rana" - słyszę w swojej głowie... Nie chcę już nic czuć... Chcę, żeby to się skończyło... Ten ból, nienawiść, miłość... Jestem jak płonący trup... Z jednej strony umieram, a z drugiej kwitnę... Jak widzę... Jak widzę twój uśmiech, twoje niezdarnie układające się loki... Wszystko się zmienia!! Nagle znowu chce żyć! Po co się upijać?! Proszę! Pomóż mi! Pomóż mi wyrwać się z tego świata! Jesteś moją ostatnią nadzieją... Pozwól przetrwać mi tę noc...

"Sun is up, I'm a mess
Gotta get out now, gotta run from this
Here comes the shame,
Here comes the shame"

Tak mi wstyd! Co ja zrobiłam?! Czy... Czy cię straciłam?! Na zawsze?! Słońce wstało, a ja... Zaczynam się rozpadać... Na kawałki... Co raz to drobniejsze... Muszę skąd uciec! Muszę się stąd wydostać!!! Tylko jak?! Proszę! Proszę... Pomóż...

Ktoś mnie łapie za rękę! Może to jakieś zwidy! Może jestem na kacu! Co się dzieje?! Gwałtownie się odwracam... I widzę... Widzę najprawdziwszy cud. Najpiękniejszą osobę w moim życiu... To ona ułatwi mi je! Jestem tego pewna! Uda nam się! Wystarczy tylko spróbować...

_____________________________________________________________________________


Siemka ;)

Hej! 
Nazywam się Ewa i  jestem nową współautorką tego bloga.
Jestem Directionerką od 2012 roku. Uwielbiam czytać książki i słuchać muzyki. Kocham tańczyć! 
Mam nadzieję, że się polubimy i będzie się nam doskonale współpracować. Będę się podpisywać Evie :)) 
Chciałabym podziękować Martynie za przyjęcie mnie do drużyny!
Do zobaczenia :)
Pa pa :))