poniedziałek, 1 lipca 2013

#Niall

Brak dedykacji.
Drugi semestr dopiero się rozpoczął, trzeba starać się na oceny na koniec roku już od teraz... Chyba zwariujesz, marzysz, żeby już były wakacje, świeciło słońca, wyjazd nad morze, plaża... Aż uśmiechnęłaś się marząc o tym. Tym czasem jest koniec lutego, te myśli będę odpowiedniejsze w czerwcu, który jest tak daleko.
Pierwsza lekcja się skończyła, chyba najnudniejsza z dzisiaj. Historia i opowiadanie historyka o starożytnych Grekach - nuuuudy. Teraz jak na normę przystało, stoisz w kolejce po śniadanie. Jest twoja kolej, no nareszcie! Umierasz z głodu.
- Dzień dobry - witasz się z kucharką.
Ona nakłada ci natomiast na tackę soczek pomarańczowy w kartoniku, przygotowane płatki na mleku, serwetki, banana, ale czujesz, że coś cię kuje w plecy. Odwracasz się i widzisz za tobą przystojnego blondyna.
- No hej mała - uśmiechnął się.
Tym cię już zniechęcił. Oklepane teksty = po prostu żal.
Bez słowa poszłaś zająć puste miejsce, na razie twoich koleżanek nie było widać.
Zabrałaś się za jedzenie i wyławianie płatków z mleka, kiedy obok ciebie usiadł ten tajemniczy blondyn.
- Przepraszam, źle zacząłem - powiedział. Wyciągną rękę. - Jestem Niall. Szkoła nie jest zbyt duża, dlaczego wcześniej na ciebie nie wpadłem?
- [T.I] - podałaś rękę.- Nie wiem, chyba gdy szedłeś przy mnie zakrywałeś sobie oczy, innego wyjścia nie ma.
Zaczęliście się śmiać.
- Może też dlatego, że rzadko tu bywam.
- Wagarujesz? Uuu, jaki hardcore. - nie zważając na niego kontynuowałaś posiłek.
- Nie, to nie dlatego. Gram w zespole One Direction, i coraz rzadziej tu bywam.
- Gratulacje, mam może cię jeszcze poprosić o autograf? - powiedziałaś z grymasem.
- [T.I] przecież ja się tym nie chwalę. Tylko chciałem ci wytłumaczyć. Jestem zwykłym chłopakiem, jasne?
- Nie musisz tak do mnie mówić, wcześniej taż tak uważałam. Jasne?
Znów zaczęliście się śmiać.
- Ale tak serio, to przepraszam musisz stąd iść, zaraz tu przyjadą moje koleżanki i będą chciały tu usiąść... - powiedziałaś.
- Nie szkodzi, pójdę kiedy przyjdą - odpowiedział natychmiastowo puszczając oczko.
Nie byłaś już głodna. Odstawiłaś różową plastikową miseczkę z płatkami na mleku na bok i wyjęłaś zeszyt z geografii, bo zaraz masz kartkówkę.
- Z czego się uczysz? Chyba z anatomii - roześmiał się Niall patrząc cały czas na okładkę twojego zeszytu.
Dopiero teraz zobaczyłaś, że koledzy siedzący obok ciebie na lekcji, namalowali ci kolektorem siusiaka na całą okładkę. Rzeczywiście, to mówiło same za siebie.
Puściłaś buraka, czułaś to.
- Ojejku, ja tylko żartuję. A ty jesteś słodka kiedy tak się przejmujesz - powiedział.
- Nie przejmuję się tym, tylko czym innym. Co jak nauczycielka weźmie mój zeszyt do sprawdzenia?
Zamilkł, lecz ukrycie na ciebie patrzył tak samo jak ty. Gdy wasze spojrzenia się spotkały, dostrzegłaś olśniewający błękit w jego oczach, w którym się zakochałaś niemal momentalnie. Uśmiechnęłaś się szeroko.
- Nie chcesz już jeść tych płatek? - zapytał, nadal pałaszując swoje.
- Nie, jak chcesz to bierz - ze zdenerwowania zbyt mocno uderzyłaś miską o stół podając mu ją.
Mleko rozlało się na stolik i co gorsze - na jego bluzkę. Zaskoczony zaczął wycierać ją serwetkami. Gdy już skończył uśmiechnął się nieszczerze wciskając słomkę do jego soku pomarańczowego.
- W takim razie ty weź mój sok, proszę bardzo - zaczął cię nim oblewać, śmiejąc się.
Mimo, że nie wyglądało to najlepiej odzyskałaś dobry nastrój. Wzięłaś od kolesia ze stolika obok pomarańcza i wycelowałaś nim w Niall'a... tylko nie trafiłaś. Pomarańcz uderzył w Julię, dziewczynę starszą od ciebie o rok. Ta natychmiastowo oddała ci rzucając w ciebie winogronami. Lecz zrobiłaś szybki unik, i owoce wpadły na chłopaka z twojej klasy - Sam'a. Tak zaczęła się ogólno-szkolna bitwa na żarcie.
Wszyscy rzucali w kogo popadnie nie zważając na przeszkody czy konsekwencje.
Po wszystkim stołówka wyglądała jak pobojowisko, a ty z Niall'em miałaś ją jeszcze dziś posprzątać.
- Jak ja wyglądam! Muszę natychmiast się umyć! -zaczęłaś krzyczeć, patrząc na swoje ubrania.
- Ja też. - rzekł i zarzucił cię na ramię.
Nie wiedziałaś co on robi. Na znak protestu krzyczałaś tylko "Niall, puść mnie!" czy "Zostaw mnie!" lecz to nie skutkowało. Później wiedziałaś co on knuje. Zaciągnął cię... pod prysznic do szatni męskiej. Ekstra.
Otworzył kabinę prysznicową, a zamknął ją po tym jak cię opuścił.
- Co ty wyprawiasz? - zapytałaś z jednej strony wkurzona, a z drugiej ucieszona.
W końcu to niezłe ciacho i jeszcze do tego z poczuciem humoru. Nie ważne, że masz przez niego kłopoty... Chyba.
- Będziemy brali prysznic. No, rozbieraj się - rzekł zdejmując swoją ubrudzoną koszulkę.
- Chyba sobie żartujesz! - powiedziałaś.
- Nie [T.I]. To przez ciebie cała szkoła jest brudna, teraz musisz za to zapłacić - uśmiechnął się, chcą włączyć wodę, lecz go powstrzymałaś.
- Niall... (?) - stałaś z rękoma założonymi niepewnie.
- Żartuję. Chyba, że tego chcesz - założył swoje ręce na twoje biodra.
Ty nadal stałaś z rękoma założonymi tylko się uśmiechając. Patrzyliście tak na siebie przez dłuższy czas, a jego ręce nadal tkwiły w tym samym miejscu.
- Więc?... - powiedział.
W odpowiedzi pocałowałaś go. Wasz pocałunek nie był długi, lecz namiętny i szczery. Wyszłaś mówiąc:
- Może kiedy indziej. Podaj mi swój numer! Choć w sumie będziemy mieli mnóstwo czasu przy sprzątaniu stołówki - puściłaś oczko.
- To do zobaczenia! - krzyknął, gdy wychodziłaś z szatni.
Pomachałaś mus i przesłałaś buziaczka, on udawał, że go łapie i chowa do kieszonki w spodniach.
Co za gość!
I co za nietypowe poznanie się, i ta cała historia... No nieźle.
Już nie możesz się doczekać waszych randek. Oj, będzie się działo!


I jak? Podoba Wam się?
Jeśli też chcecie taki imagin na "zamówienie", piszcie TUTAJ. ;>
Pozdrawiam, Milena ;*



4 komentarze:

  1. "chyba z anatomii" haha to mnie rozwaliło xd
    Świetnie piszesz pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
  2. GEniaaalne...
    Jak czytam twoje imaginy to od razu mi sie morda cieszy.
    Pozdrawiam i zycze zajebistych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super imagin :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa bd sie dzialo... zabierze ja do mc donalda xD
    Super ;D

    OdpowiedzUsuń